• Maciej Woźniak

US - To My - recenzja

Kończy się stary rok, zaczyna nowy. To najlepszy czas na podsumowanie co udało się zobaczyć w ostatnich dwunastu miesiącach. Z filmów w kinie trudno o nie zapomniany seans, ale na pewno takim filmem był horror US - To my. Zaczyna się wstawką z przeszłości a kończy się w piorunujący sposób. Zdecydowanie jest to obraz, który wychodzi poza ramy gatunku, bawi się z widzem w kotka i myszkę. Bazuje na ogranych motywach, ale ma odpowiednie tempo i pomysły na inscenizowanie strasznych oraz jednocześnie śmiesznych scen. Najważniejsze jest w tym filmie zakończenie, które naprawdę wbija w fotel. Zaczynamy się zastanawiać nad całym przebiegiem filmu. Dotykamy tak delikatnych tematów jak wychowanie, temat trudnych dzieci i radzenia sobie z traumami. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych filmów ostatnich miesięcy też za sprawą gry aktorskiej - cała obsadzona rodzinka jest świetna, ale to Lupita Nyong’o jest tutaj najjaśniejszą gwiazdą całej obsady. Reżyser obrazu - Jordan Peele zachęcił jej do obejrzenia następujących filmów: Ptaki (1963), Lśnienia (1980), Funny Games (1997), Szósty zmysł (1999), Martyrs (2008),, The Babadook (2014) and Coś za mną chodzi (2014). Każdy z tych obrazów miał obrazować stan i wpłynąć na język, kreację postaci. Wyszło to bardzo przekonująco i strach, który widzimy w oczach Lupita jest wprost przeszywający. Idea i inspiracja dla filmu był czas, kiedy reżyser był jeszcze studentem i korzystał z nocnych przejazdów metrem w Nowym Jorku. Widział w szybie pociągu swoje odbicie w tle czarnego, ciemnego tunelu. Kiedy Jordan Peele rozpoznał ten strach to była to świadomość, że ludzie najbardziej boją się samych siebie. Co zrobią, co możemy sobie zrobić?

Film należy oglądać w maksymalnym skupieniu i zwracać uwagę na najmniejsze detale i smaczki. Jeżeli lubicie thillery, horrory czy też bardzo zakręcone historię odnajdziecie się w takim kinie w mig.

Zdecydowanie 4/5




4 wyświetlenia0 komentarz